5 kwi 2015

LOUIS SULLIVAN - ARTYSTYCZNA ANALIZA WYSOKICH BUDYNKÓW BIUROWYCH (1896)


    I. Architekci naszej generacji muszą zmierzyć się z zupełnie nowym zjawiskiem wynikającym z ewolucji i integracji różnorodnych czynników społecznych - wysokim budynkiem biurowym. Nie mam zamiaru analizować uwarunkowań społecznych; akceptuje je jako kontekst mojej refleksji i uważam, że projektowanie wysokich budynków biurowych musi zostać uznane za problem, który nie jest jeszcze rozwiązany. Problem ten domaga się prawdziwej odpowiedzi. Zacznijmy od rozpoznania uwarunkowań. Biura są niezbędnym elementem prowadzenia biznesu; wynalezienie i udoskonalenie szybkich wind umożliwia przemieszczanie się w pionie, które dawniej było dla ludzi utrapieniem, a teraz stało się proste i wygodne; rozwój konstrukcji stalowych wyznaczył drogę do tworzenia wydajnych ekonomicznie struktur mogących osiągać znaczącą wysokość; wzrost populacji, zagęszczanie się centrów miast i rosnąca cena działek budowlanych - to powody, dla których należy zwiększać ilość kondygnacji; wpływają one na ceny gruntów i na odwrót - ceny gruntów wpływają na wysokość budynków tworząc sieć akcji i reakcji. W odpowiedzi na te wszystkie potrzeby powstał typ, który nazywamy dzisiaj "współczesnym budynkiem biurowym". Jest on produktem działalności spekulantów, inżynierów i budowniczych. Problem: Jak nadać temu sterylnemu obiektowi, surowemu i brutalnemu okrzykowi walki cech wyższych form wrażliwości i kultury? Jak przeobrazić ten dziwny, współczesny twór w ewangelię piękna i kult wyższych wartości? (...)

22 wrz 2014

SAMUEL MOCKBEE - RURAL STUDIO (1998)

Wszyscy architekci oczekują i mają nadzieję, że ich pra­ca w jakimś sensie przysłuży się ludzkości, pozwoli uczynić świat lepszym. To dążenie powinno przy­świecać nam zawsze, choć nie ma tu ani klarownych definicji, ani utartych ścieżek. Dlatego tak ważne jest, aby zwrócić uwagę na kilka podstawowych kwestii, z którymi każdemu architektowi, niezależnie od cza­su i miejsca, przyjdzie się kiedyś zmierzyć. Kwestii, które Alberti ujmował w kategoriach wyboru między fortuną a cnotą. Kwestii nie tyle opinii, ile wartości i zasad. A to, co zamierzam przedstawić, jest moją próbą poradzenia sobie z nimi.

19 cze 2014

ROSALIND E. KRAUSS - ORYGINALNOŚĆ AWANGARDY (1981)

Tego lata [1981] otwarto w National Gallery w Waszyngtonie wystawę prac Rodina, dumnie nazwaną „największą z dotych­czasowych”. Wystawa była nie tylko największa, ale znalazło się na niej wiele rzeźb nigdy dotąd nie eksponowanych publicznie. W niektórych przypadkach chodziło o gipsowe modele, które w częściach leżały na półkach składu w Meudon od czasu śmierci artysty, ukryte przed ciekawym okiem tak uczonych, jak oglądających. W innych natomiast udostępniono rzeczy całkiem nowe, dosłownie chwilę wcześniej wykonane, na przykład nie­znane dotąd odlewy „Drzwi piekła”. Zwiedzający mogli nawet zasiąść jak na widowni małego teatru, by obejrzeć specjalnie dla nich przygotowany pokaz odlewania i składania nowej wersji tej znanej rzeźby.

15 kwi 2014

FRANK LLOYD WRIGHT - O NOWYM STYLU (1932)

Bezpośrednią przyczyną napisania poniższego artykułu były wypadki ostatnich miesięcy w architekturze amerykańskiej. Mianowicie w lutym b. r. otwarto w Nowym Jorku wystawę architektoniczną, mającą następnie w ciągu dwóch lat objechać całe Stany Zjednoczone i propagować niezbyt dotychczas popularną w Ameryce architekturę typu, zapoczątkowanego przez Corbusiera.  Organizatorami owej wystawy, noszącej nazwę wystawy „międzynarodowego stylu", są zarówno przedstawiciele nielicznych w Ameryce miejscowych i importowanych wyznawców skrajnego modernizmu europejskiego, jak i niektórzy z nowo-upieczonych oficjalnych „modernistów" amerykańskich, dotychczas tworzących w manierze „arts decoratifs" a obecnie dostosowujących się do nowej mody „funkcjonalizmu". Jednocześnie z wystawą jej organizatorzy wydali szereg manifestów, propagujących doktryny w rodzaju „domu-maszyny" w połączeniu z odświeżonemi metodami auto-reklamy oficjalnych „modernistów" amerykańskich. Organizatorzy wystawy jeszcze przed ostatecznym skonkretyzowaniem jej charakteru otrzymali również od Wrighta przyrzeczenie udzielenia kilku jego ostatnich projektów. Jednakowoż po ogłoszeniu sprzecznych z jego zasadami architektonicznemi manifestów i po stwierdzeniu tendencji wystawy Wright postanowił wycofać swoje prace po zakończeniu pobytu wystawy w Nowym Jorku i ogłosił poniżej przytoczony artykuł. Wystawa w Nowym Jorku była otwarta przez luty i marzec b. r.  Dla bliższego zaznajomienia czytelników z zasadami twórczości arch. Wrighta, wzbudzającej ostatnio ponownie zwiększone zainteresowanie w Europie (m. i. dyskusja w ciągu ubiegłego roku w prasie fachowej niemieckiej) podajemy artykuł w tłumaczeniu byłego współpracownika F. L. Wrighta arch. Michała Kostaneckiego.

5 mar 2014

BERNARD RUDOFSKY - NIE POTRZEBUJEMY NOWEJ TECHNOLOGII, ALE NOWEGO SPOSOBU ŻYCIA (1938)



(Komentarze na temat projektu domu na wyspie Procida)

Jak ludzie mogą oczekiwać dobrej architektury, skoro ubierają się tak źle.   
WILLIAM MORRIS 

Od dłuższego czasu utraciliśmy kontakt z ziemią, po której stąpamy.
Dżentelmen, który po powrocie ze swojej porannej, konnej przejażdżki może zdjąć swoje skórzane legginsy tylko za pomocą wyspecjalizowanych narzędzi.
Dama, która nosi buty na obcasach tak wysokich, że zachęcają ją one do siedzenia lub położenia się, ale nie nadają się do chodzenia. 
Atletyczna kobieta, która wkłada swoje stopy w 3 pary grubych wełnianych skarpet po to tylko by wciskać je w bolesne buty z kolcami przypominające pudełko.
Albo, zupełnie z innej strony, skacząca i tańcząca balerina, nosząca tak zwane buty do tańca, które zostały do tych skoków stworzone (wysokość bez wdzięku).
 – oni wszyscy stracili kontakt z powierzchnią pod ich stopami.
Nie znają uczucia radości, które towarzyszy kontaktowi podeszwy stopy z piaskiem na plaży, świeżo ściętą trawą lub zimnym prążkowanym marmurem. Epitafia starożytnych Rzymian zachwalały chłód zmarłych. Owidiusz wychwalał w pieśniach szlachetny chłód. Asfalt jest powierzchnią dla samochodów, nie dla stóp. 

30 sty 2014

KATARZYNA KOBRO - FUNKCJONALIZM (1936)



I.  Celem funkcjonalizmu jest oddziaływanie form artystycznych na układ życia codziennego zgodnie z zasadami naukowej orga­nizacji pracy, tzn. osiągnięcie największego skutku użytecznego przy nakładzie sił i środków.
Zadaniem funkcjonalizmu jest znalezienie takiego zespołu form artystycznych, którego oddziaływanie utylitarne odbywało­by się w sposób najekonomiczniejszy. Funkcjonalizm poszukuje najkrótszej drogi wytwarzania emocji artystycznej i za jej rozłado­wanie uważa organizujące działania utylitarne.

11 lis 2013

GIORGIO AGAMBEN - KOPISTA BARTLEBY (1993)

   Albowiem wraz z tronem stworzył Bóg tablicę ogromną, jak przestrzeń, jaką człek zdołałby pokonać w ciągu tysiąclecia. Tablica zaś owa wykonana była z najbielszej perły, jej krawędzie z rubinu, środek natomiast ze szmaragdu. Widniejące na niej pismo prawdzi­we najczystszej było zaś świetlistości. Co dzień po stokroć spoglądał na nią Bóg, a przy każdym spojrzeniu stwarzał i niszczył, powoływał do istnienia i skazywał na zatratę [...] Wraz z ową tablicą stworzył Bóg pióro świetliste ku pisaniu, długością, tudzież szerokością, dorównu­jące odległości, jaką przemierzyć zdołałby człek w ciągu pięciuset lat. Stworzywszy pióro Bóg nakazał mu przystąpić do pisania. Spytało Go wtenczas pióro - „Cóż mam spisywać?”. Na co Bóg odrzekł - „Mądrość Mą i wszystko to, co stworzyłem od początku do końca tego świata spisywać będziesz”.

Liber scalae (Kitab al-mi'rag), rozdział XX.

16 paź 2013

GUY DEBORD - SPOŁECZEŃSTWO SPEKTAKLU (1967)

VII. Zagospodarowanie terytorium



I kto zdobędzie miasto nawykłe do wolności, a nie zburzy go, niechaj się strzeże, aby sam przez nie zniszczony nie byt, ponieważ imię wolności służy za pokrywkę powstania, a pamięci starodawnych urządzeń nie zaćmią ani dobrodziejstwa, ani długość czasu. Jakie by kolwiek środki przedsiębrano, o ile tylko mieszkańcy nie ulegną rozbiciu i rozproszeniu, starodawne imię i starodawne urządzenia zawsze wypłyną na wierzch.
                                                                                                                                                           Niccolo Machiavelli, Książę

    Kapitalistyczna produkcja zjednoczyła przestrzeń, która nie jest już ograniczona przez społeczeństwa znajdujące się na zewnątrz niej. Zjednoczenie to jest równocześnie ekstensyw­nym i intensywnym procesem banalizacji. Nagromadze­nie towarów produkowanych seryjnie dla abstrakcyjnej prze­strzeni rynku, które powinno przełamać wszystkie bariery legalne i regionalne oraz wszystkie średniowieczne ogranicze­nia cechowe, które utrzymywały jakość produkcji rzemieśl­niczej, powinno również załamać autonomię i jakość miejsc. Ta potęga ujednolicenia jest ciężką artylerią, która zburzyła wszystkie chińskie mury.

9 paź 2013

MACIEJ MIŁOBĘDZKI, JERZY SZCZEPANIK – DZIKOWSKI - KROCZĄC BUDOWAĆ DROGĘ

Żyjemy w epoce eklektycznej, co powoduje u jednych trudności, u innych zaś przesadną lekkość w głoszeniu teorii, idei, konstruowaniu modeli projektowania. Współczesny architektoniczny dyskurs prowadzimy często zdeterminowani realiami, których zrozumienie i krytyczny opis udaje nam się znacznie rzadziej.


Działania na marginesie mainstreamu architektonicznych trendów, akceptacja i zrozumienie ograniczeń w obszarach o silnie ugruntowanej tradycji nie zawsze skutkują ideową pustką, bywają źródłem siły i inspiracji. Stwarzają jednak pokusę samozadowolenia, zamknięcia się we własnym niereagującym na zmieniające się realia sztucznym świecie. Może nam, architektom funkcjonującym w obszarze silnie osłabionych tożsamości, przydałaby się szczypta swobody Gombrowiczowskiego „szlachcica hreczkosia” z jego wolnym od troski o własne kompleksy dystansem do „wielkiego świata”?

23 wrz 2013

JÓZEF SIGALIN - O UPADKU SOCREALIZMU (DYSKUSJA 1955)

    W początku grudnia 1954 roku na Wszechzwiązkowej Naradzie Budownictwa w Moskwie wielkie przemówienie wygłasza Nikita Chruszczów. O umasowieniu i uprzemys­łowieniu budownictwa, o projektowaniu typowym, o walorach funkcjo­nalnych i użytkowych, o potanieniu budownictwa. Pod tymi kątami wi­dzenia walka z ozdóbkarstwem stosowanym przez architektów, ale rów­nież w ogóle z ich indywidualizmem, walka z wysokościowcami, ze „sta­wianiem sobie pomników przez architektów".
    W drugiej połowie stycznia 1955 Bolesław Bierut wygłosił referat na Plenum KCPZPR. Część referatu poświęcona została budownictwu. Nie było mowy o architekturze jako „broni ideologicznej” ani o jej „wyrazie plastycznym.” Była natomiast mowa o umasowieniu i uprzemysłowieniu budownictwa, o projektowaniu typowym, o potanieniu. Była walka z „nadmiernym stosowaniem elementów zdobnictwa” z „poświęceniem uwagi wyłącznie fasadom”. Słowo „realizm socjalistyczny” nie padło w referacie ani razu. Ale padło słowo „eklektyzm”. Nie było walki z indywidualizmem architektów i zarzutów o „stawianiu sobie pomni­ków”. Nie było walki z wysokościowcami. Bo nie było wówczas wyso­kościowców: jedyny — Pałac Kultury i Nauki, w ostatniej fazie bu­dowy.

    To stanowisko było, jak widać, sygnałem dla prasy, która uznała, że „już wolno”.